img src="http://cookie.gazeta.pl/noScriptCookie.servlet?t=[timestamp ]" style="… "/>

Sprawca i ubezpieczyciel, czyli kogo pozwać?

 

Częstym problemem przed jakim stają poszkodowani jest brak wiedzy o tym, do kogo skierować swoje roszczenia o odszkodowanie. Większość jest przekonana, że podmiotem właściwym jest sprawca szkody. Fakt, że czasem jest to osoba znana lub bliska często powoduje, że poszkodowani rezygnują z dochodzenia świadczeń. Tymczasem trzeba pamiętać, że niezależnie od skierowania roszczeń do bezpośredniego sprawcy szkody, można także dochodzić ich od razu wyłącznie od jego ubezpieczyciela.

Tym samym, można również dochodzić roszczeń na drodze sądowej pozywając oba odpowiedzialne podmioty. W razie wystąpienia przez poszkodowanego z powództwem wyłącznie przeciwko sprawcy - ubezpieczonemu lub wyłącznie przeciwko ubezpieczycielowi, drugi z nich może wystąpić w tym postępowaniu w charakterze interwenienta ubocznego. Interwenient uboczny jest uprawniony do wszelkich czynności procesowych dopuszczalnych według stanu sprawy, byleby nie pozostawały one w sprzeczności z czynnościami i oświadczeniami strony, do której przystąpił (art. 79 k.p.c.)

W takim przypadku mamy do czynienia ze zobowiązaniem in solidum (solidarność niewłaściwa), czyli sytuacją, w której  kilka podmiotów jest zobowiązanych na podstawie odrębnych tytułów prawych do spełnienia świadczeń prowadzących do zaspokojenia tego samego interesu prawnego wierzyciela, którym jest poszkodowany. Na każdym z dłużników ciąży obowiązek spełnienia świadczenia w całości.  Co istotne, są to ich własne i odrębne długi, ale spełnienie świadczenia przez jednego dłużnika powoduje wygaśnięcie długu pozostałych.

Zobowiązanie in solidum często wynika ze stosunków ubezpieczeniowych. Przesądza o tym art. 822 § 4 k.c., zgodnie z którym uprawniony do odszkodowania w związku ze zdarzeniem objętym umową ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej może dochodzić roszczenia bezpośrednio od ubezpieczyciela. Umowa z zakładem ubezpieczeń stanowi podstawę do domagania się odszkodowania od ubezpieczyciela, niezależnie od roszczeń z innych tytułów (deliktu, kontraktu), przysługujących poszkodowanemu (pokrzywdzonemu) od sprawcy szkody.

Warto w tym miejscu przytoczyć tezę wyroku Sądu Najwyższego z dnia 10 maja 2012 r., gdzie wskazano, że: „wprawdzie instytucja odpowiedzialności in solidum nie jest przedmiotem regulacji prawnej i wynika z praktyki orzeczniczej, jednakże charakteryzuje się pewnymi cechami, które wykluczają możliwość ustalania w procesie pomiędzy poszkodowanym a sprawcami szkody ponoszącymi odpowiedzialność in solidum zakresu odpowiedzialności każdego z nich. Przeciwko temu przemawia jedność i niepodzielność szkody spowodowanej przez osoby ponoszące odpowiedzialność in solidum, niezależność stosunków prawnych pomiędzy sprawcą szkody i poszkodowanym, z których wynikają niezależne od siebie roszczenia, a w konsekwencji brak więzi pomiędzy osobami ponoszącymi taką odpowiedzialność. Dopuszczenie możliwości podniesienia tego rodzaju zarzutu w procesie wytoczonym przeciwko osobom ponoszącym odpowiedzialność in solidum oznaczałaby w istocie ograniczenie prawa podmiotowego poszkodowanego wynikającego z właściwych norm prawnych ustanawiających odpowiedzialność poszczególnych pozwanych. Powstanie niezależnych roszczeń w stosunku do każdego z pozwanych powoduje, że poszkodowany ma wybór, którego z dłużników pozwaćDaje to gwarancję pełnego zaspokojenia jego interesu prawnego w razie niewypłacalności jednego z dłużników. Za przyjętym rozwiązaniem przemawia również to, że w orzecznictwie dopuszczono możliwość dochodzenia roszczeń regresowych (sensu largo) pomiędzy dłużnikami ponoszącymi odpowiedzialność in solidum poprzez analogiczne stosowanie art. 441 § 2 i 3 k.c. W konsekwencji, nie jest wyłączona ochrona dłużnika ponoszącego odpowiedzialność in solidum, który zapłacił odszkodowanie w zakresie przekraczającym stopień jego odpowiedzialności za szkodę” (IV CSK 579/11).

 

Piotr Bryndal, PrawoDlaKazdego.pl