img src="http://cookie.gazeta.pl/noScriptCookie.servlet?t=[timestamp ]" style="… "/>

SN: Ugoda sądowa w sprawie o alimenty godząca w interes wierzyciela okazała się być przestępstwem z premedytacją.

Jak stanowi art. 527 § 1 Kodeksu cywilnego, gdy wskutek czynności prawnej dłużnika dokonanej z pokrzywdzeniem wierzycieli osoba trzecia uzyskała korzyść majątkową, każdy z wierzycieli może żądać uznania tej czynności za bezskuteczną w stosunku do niego, jeżeli dłużnik działał ze świadomością pokrzywdzenia wierzycieli, a osoba trzecia o tym wiedziała lub przy zachowaniu należytej staranności mogła się dowiedzieć.  Instytucja ta rodem z prawa rzymskiego, określana jako skarga pauliańska (actio pauliana), do dziś jest naczelnym orężem ochrony wierzyciela w razie niewypłacalności dłużnika. Jak bowiem w czasach cesarstwa rzymskiego, tak i dzisiaj dłużnicy szukają sposobu na ucieczkę z majątkiem przed wierzycielem i w tym celu imają się różnych sposobów. 

Poza jednak odpowiedzialnością cywilną dłużnicy podejmujący tego typu kroki muszą liczyć się także z odpowiedzialnością karną. Przekonał się o tym mieszkaniec województwa śląskiego, który postanowił „uciec z majątkiem” przed wierzycielem poprzez wypłatę comiesięcznych alimentów na rzecz swoich dwóch wnuków w kwocie po 200 zł na każdego z nich. W całej sprawie znamienne jest, że alimenty na rzecz wnuków zostały ustalone ugodą zwartą przed sądem rodzinnym.

Sąd Rodzinny w majestacie którego doszło do zawarcia ugody, rzecz jasna nie miał wiedzy, że wobec mieszkańca śląska toczy się postępowanie egzekucyjne, w związku z czym uznał, że ugoda przewidujące periodyczne świadczenie na zaspokojenie potrzeb rodzinnych nie omija prawa.

Ugoda sądowa została uznana za bezskuteczną na skutek wniesienia przez poszkodowanego wierzyciela - przywołanej na wstępie - skargi pauliańskiej (art. 527- 534 kc). Dziadek chętny do wypłaty alimentów zaś został uznany za winnego uszczuplenia w zaspokojeniu swojego wierzyciela (art. 300 § 2  k.k.). Za popełnienie tego czynu groziła mu kara pozbawiania wolności od 3 miesięcy do nawet 5 lat, sąd I Instancji skazał go jednak na pół roku więzienia i 2 tys. zł nawiązki na rzecz wierzyciela.

Od wyroku apelację wniósł obrońca oskarżonego argumentując, iż czyn nie był umyślny ani szkodliwy społecznie i żadna szkoda z tego tytułu nie powstała. Sąd Okręgowy w Gliwicach zmienił wyrok Sądu Rejonowego odstępując od zasądzenia nawiązki, ale potwierdził winę sprawcy. W związku z czym obrońca oskarżonego wniósł skargę kasacyjną i ostatecznie sprawa trafiła do Sądu Najwyższego.

W skardze kasacyjnej, gdzie obrońca domagał się uniewinnienia dla swojego klientka podniesiono zarzuty znikomej szkodliwości społecznej czynu, niewystarczającego uzasadnienia wyroku II instancji oraz złamania zasady obiektywizmu. Zarówno prokurator, jak i oskarżyciel posiłkowy (wierzyciel) domagali się oddalenia skargi i utrzymania wyroku w mocy oraz wskazywali jednocześnie, że powstanie szkody nie jest elementem decydującym o ocenie szkodliwości społecznej czynu zabronionego.

Sąd Najwyższy w orzeczeniu z dnia 18 marca oddalił skargę obrońcy skazanego. W uzasadnieniu wyroku sędzia podkreślił, że szkoda w ogóle nie musi zaistnieć, by móc mówić o społecznej szkodliwości przestępstwa. Przy jej ocenie bierze się pod uwagę rodzaj i charakter naruszonego dobra, rozmiary wyrządzonej lub grożącej szkody, sposób i okoliczności popełnienia czynu, wagę naruszonych przez sprawcę obowiązków, jak również postać zamiaru, motywację sprawcy, rodzaj naruszonych reguł ostrożności i stopień ich naruszenia. Tymczasem w przedmiotowej sprawie przestępstwo nie miało charakteru znikomej szkodliwości, bowiem na przestrzeni lat kwota egzekucji sięgnęłaby do 60 tys. zł. Byłby to zatem znaczny uszczerbek w porównaniu z całą wierzytelnością, która wynosiła  ok. 350 tys. zł. Sąd zwrócił także uwagę, że skazany wcześniej był już karany za oszustwo, a ostatecznie również skarga pauliańska wierzyciela została uwzględniona. W tym zaś kontekście, jest rzeczą oczywistą, że skazany dążył swym działaniem do uszczuplenia majątku wierzyciela i nie tylko umyślnie, ale wręcz z premedytacją i zła wolą.

(Postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 18 marca 2014 r., sygn. akt IV KK 409/13).

 

Piotr Bryndal, PrawoDlaKazdego.pl