img src="http://cookie.gazeta.pl/noScriptCookie.servlet?t=[timestamp ]" style="… "/>

Świadczenia zdrowotne 2014.

 

Sejm w ekspresowym tempie przyjął nowelizację ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych. Umożliwi ona aneksowanie dotychczasowych umów zawartych ze świadczeniodawcami bez konieczności przeprowadzania nowych postępowań konkursowych, a  przez to zabezpieczenie dostępu do świadczeń zdrowotnych po 31 grudnia 2013 r.

Wraz z końcem 2013 roku wygasa znaczna część wieloletnich umów zawartych pomiędzy Narodowym Funduszem Zdrowia a świadczeniodawcami. Teoretycznie więc, od 1 stycznia 2014 placówki opieki zdrowotnej nie musiałyby udzielać świadczeń, a pacjenci pozostali by bez jakiekolwiek opieki. Nie chodzi tu oczywiście o świadczenia z zakresu podstawowej opieki zdrowotnej (tzw. lekarze rodzinni), ponieważ ta nie jest kontraktowana w trybie konkursu ofert. Problem ten dotyczy głównie ambulatoryjnej opieki specjalistycznej, na którą umowy zawierane są zasadniczo na 3-letni okres. W ostatnim roku obowiązywania takich umów, w okolicach września powinny zostać ogłoszone konkursy ofert na udzielanie świadczeń na lata następne w poszczególnych zakresach.

Konkursy nie zostały jednak z różnych powodów ogłoszone. Pojawiła się więc konieczność wydania odpowiednich przepisów, aby świadczenia mogły być nadal udzielane. Nowelizacja pozwala na aneksowanie umów z dotychczasowymi świadczeniodawcami, nawet na cały 2014 rok. Ponadto Oddziały Wojewódzkie NFZ otrzymają stałe uprawnienie do aneksowania obowiązujących umów ze świadczeniodawcami na okres 6 miesięcy, za zgodą Prezesa NFZ.

Wprowadzono również do ustawy kontrowersyjne kryteria kompleksowości i ciągłości udzielanych świadczeń, co może mieć znaczący wpływ na planowane na 2014 rok postępowania konkursowe, w szczególności jeśli weźmiemy pod uwagę równoczesne pojawienie się na rynku usług medycznych nowej jednostki udzielającej świadczeń, a mianowicie poradni przyszpitalnej. Nowe kryteria oceny oferty, wbrew temu co twierdzą legislatorzy, mogą spowodować ograniczenie prawa do świadczeń dla pacjentów zamieszkujących poza dużymi ośrodkami miejskimi. Tzw. kompleksowość wpłynie na prowincjonalne, często gorzej wyposażone ośrodki, które mogą nie wytrzymać konkurencji z nowocześniejszymi ośrodkami w aglomeracjach. Z drugiej strony, spowoduje to ogromne kolejki w tych ostatnich placówkach, gdzie będą trafiać wszyscy pacjenci, niezależnie od stopnia skomplikowania ich problemu zdrowotnego.

Z kolei kryterium ciągłości sprzyja utrwalaniu stanu obecnego, wyłączając nowych i często o wiele lepiej wyposażonych i zorganizowanych świadczeniodawców. Może to doprowadzać do absurdalnych sytuacji, gdzie dotychczasowy świadczeniodawca przyjmować będzie pacjentów z kilometrowej kolejki na archaicznym sprzęcie i przestarzałych technologiach, a nowoczesny sprzęt w budynku obok będzie obrastał kurzem. Wydaje się, że ciągłość jako jeden z elementów oceny oferenta służy wyłącznie utrzymaniu status quo na rynku usług medycznych. Bo przecież nie można w XXI wieku uznać za rozsądny argument związany z koniecznością transferu dokumentacji medycznej pacjenta. Całkowicie nietrafiony jest również przytaczany w uzasadnieniu projektu argument o ryzyku przerwania procesu leczenia. Jeżeli w kolejce do specjalisty oczekujemy od kilku do kilkunastu miesięcy, to ciężko mówić tu o procesie leczenia, a co najwyżej o sporadycznych wizytach w poradni.

Przy okazji uchwalania tego projektu, zwrócono uwagę na jeszcze jeden bardzo ważny element prac nad ustawą. Projekt wpłynął do Sejmu na początku października, a uchwalono go 11 października. Podejmowanie decyzji o zdrowiu i życiu milionów Polaków wymaga chyba trochę większego zastanowienia, a na pewno dogłębnych konsultacji ze środowiskiem lekarsko-menedżerskim służby zdrowia.

Paweł Chrząszcz, PrawoDlaKazdego.pl